'Sagan' i 'Klasa pięknych dziewcząt' - Opracował Stanisław Martyna.

Sagan

Przez otwarte na oścież na podwórze okna do sali lekcyjnej, gdzie kilkadziesiąt głów poci się nad klasówką z matmy, wdzierają się nagle słowa: "Gaz..., gaz..., gaz..." A za chwilę: "Te oferma! Lezisz jak stara Kornacka". Wszyscy mimo napięcia uśmiechali się. To profesor Sagański na podwórzu prowadzi lekcje wf - u. Profesor Adam Sagański, popularnie zwany Saganem lub Adaśkiem, a w latach późniejszych przez młodszych nauczycieli wf - u Wujkiem, był mężczyzną wszechstronnie wysportowanym, o szczupłej postawnej sylwetce, zawsze starannie z pewną wyszukaną elegancją ubrany... Miał w życiu tylko dwie prawdziwie miłości - sport i młodzież. Może też i dla tego długo pozostał kawalerem. A po ożenku sport nie przestał być główną treścią jego życia. Był doskonałym organizatorem, umiał wyławiać talenty i rozwijać je. Nie będzie przesadą powiedzieć, że dał naszemu polskiemu sportowi więcej sportowców o zasięgu krajowym niż niejeden trener państwowy. Wymieńmy paru: ciężarowiec Ścigała, biegacze Olesiński i Wielki, pływak Czubak, piłkarz Widawski oraz reprezentantów Polski w piłce ręcznej w osobach J. Cieślaka, Piszczka, Kowalczyka, Jankiewicza i Koziroda. Że zaś był dobrym organizatorem, świadczy fakt, iż często mieliśmy łyżwy z butami pożyczone z KS. "Polonia" Bytom, gdzie był członkiem zarządu. Na tym sprzęcie organizował zajęcia na lodowisku zakładanym wówczas na obrzeżach parku miejskiego. Zajęcia na tak wspaniałym na owe czasy sprzęcie stanowiły dla nas niezapomniane chwile. Ale jeszcze bardziej w naszej pamięci utkwiło pierwsze w dziejach PSB zimowisko zorganizowane w lutym 1949 r. Organizatorem, opiekunem i instruktorem równocześnie był Adaśku. W zimowisku tym wzięło udział około 30 uczniów. Trochę dotacji z DOSZ - u, trochę zarobionych przez nas pieniędzy i zimowisko nie kosztowało nas nic. Narty Adaśko pożyczył z sąsiedniej Jednostki Wojskowej: ciężkie, poniemieckie, jesionowe deski pomalowane na biało z zielonym pasem i wiązaniami typu "Kandahar". Kijki oczywiście leszczynowe, a stroje najzupełniej dowolne. Codziennie przed obiadem na stoku, pod czujnym okiem Sagana, ćwiczyliśmy podstawowe ewolucje narciarskie. Najpierw daną ewolucję, powiedzmy krystianię odstokową, demonstrował nam mistrz. Jeszcze dziś pamiętam, jak robił ją z dużą gracją, a po jej wykonaniu z dumą oglądał się za siebie śledząc ślad swoich nart. Mniej cierpliwi, a bardziej leniwi koledzy nie chcieli naśladować profesora i próbowali zjeżdżać "na krechę". Ci byli karceni słowem, a i nierzadko "bicepsem". Był to słynny chwyt Sagana. Polegał on na tym, że Adaśku podchodził do delikwenta, kładł mu prawą dłoń z tyłu głowy, następnie 2-3 razy przyciągał głowę do siebie lekko, by po chwili energicznym ruchem przyciągnąć głowę skazańca ku sobie i szybko odbić ją od siebie bicepsem. Najczęściej trafiał w ucho, które potem trochę piekło. Było się dumnym z takiego wyróżnienia. Któż z nas tych chwytów do dziś z rozrzewnieniem nie wspomina? Były zawsze robione w przypływie dobrego humoru profesora. Po obiadokolacji długie spacery pod rozgwieżdżonym niebem i nie kończące się rozmowy i pogawędki, w trakcie których był dla nas nie nauczycielem ale starszym kolegą i przyjacielem. Opowiadano wiele anegdot i dowcipów, jak zwykle w dorosłym męskim towarzystwie. Pewnego razu ktoś zapytał: "Panie profesorze, a kto to była ta stara Kornacka?” "Kornacka, Kornacka - odpowiedział Adaśku - była to stara niedołężna zupełnie osoba, którą pamiętam jeszcze z dzieciństwa". W oparciu o wspomnienia: Józefa Cieślaka, Jerzego Lesia, Stefana Mercika i Alfreda Nowaka - wychowanków PSB z lat 1948-1953. Opracował mgr Stanisław Martyna.


Klasa pięknych dziewcząt
Była taka klasa. Kiedy szła z wychowawczynią przez miasto, powiedzmy do kina lub muzeum, przechodnie przystawali. Nie tylko mężczyźni ale nawet i kobiety podziwiały urodę pięknego i zwracającego powszechną uwagę zespołu. Dziewczęta jedna w drugą jak malowane, nad podziw urodziwe, obiekt zachwytów i westchnień wielu uczniów z całej Budowlanki. Kolegów nie miały, bo to była klasa czysto żeńska.
W tych czasach, kiedy one chodziły do szkoły, nie było klas koedukacyjnych.
Jak doszło do powstania takiego zespołu klasowego?
W latach pięćdziesiątych na jedno miejsce w naszej szkole zgłaszało się co najmniej dwóch kandydatów. Było więc w kim wybierać. W roku szkolnym 1951/52 wśród ośmiu klas o różnych specjalnościach miała powstać klasa dziewcząt o specjalności "technik normowania". W sali 21, o ławkach amfiteatralnie wznoszących się pod sufit, zasiadło z końcem sierpnia 80 zestrachanych dziewczątek. Egzamin ustny' z języka polskiego i matematyki decydował \ o przyjęciu do szkoły. Egzaminator z matematyki prof. Józef Wanat podchodzi do mnie polonisty, również egzaminatora tej grupy, i powiada:
- Słuchaj, wszystkie dziewczęta z matematyki i przedmiotów zawodowych są słabe. Jeżeli mają być słabe, to niech przynajmniej będą ładne. Ja będę pierwszy pytał i tym, które zaakceptuję, postawię na liście przy nazwisku kropkę. Pamiętaj, żebyś mi je puścił z twojego przedmiotu.
Jakkolwiek nie było to "całkiem" zgodne z poczuciem sprawiedliwości, przystałem na tę propozycję. Ostatecznie myślę sobie, mogę przy egzaminowaniu sugerować się kropkami, ale wezmę także pod uwagę wiadomości i poziom umysłowy zdającej.
W rezultacie na 40 "wykropkowanych" panienek wybrałem około 30. Ale oprócz kropek miały one także i wymagane wiadomości. Pozostałe zaś 10 odbiegały od tamtych nieco urodą, jednak za to wyróżniały się poziomem umysłowym i ładnymi odpowiedziami z języka polskiego. W klasie trzeciej i czwartej, za trzy - cztery lata, kiedy urocze "pączki" rozwinęły się we wspaniałe "róże", dziewczęta same się dziwiły, w jaki sposób dobrał się taki zespół. Teraz są one już dojrzałymi kobietami, mają na głowie sporo niełatwych spraw rodzinnych i zawodowych. O Budowlance nie myślą wcale, względnie bardzo rzadko. A kiedy pomyślą, to nadal nie wiedzą, skąd się wzięła klasa pięknych dziewcząt.
Dzisiaj uchylam rąbkę tej tajemnicy.
PS. No cóż! Było się wtedy młodym.
mgr Stanisław Martyna.



 

Warto poświęcić sporo czasu!
jesteśmy wiarygodni - sprawdź certyfikat www.wiarygodna-szkola.pl