Dr Jan Rogowski - odpryski wspomnień

I

Szczupła, prosta sylwetka odziana w znoszony garnitur z nieodłączną kamizelką. W górnej kieszonce marynarki chusteczka, kieszonkowy zegarek z dewizką i ...wojskowe kamasze. Zaawansowana łysina, krótko przycięte szpakowate wąsy, okulary w ciemnej oprawie i oczy - dobre, bystre, a na twarzy uśmiech. "Poproszę pióóóro!"...

Tymi słowami dr Jan Rogowski zwracał się do klasy otwierając dziennik z zamiarem kontroli obecności. Zdarzało się, że jakiś kawalarz podawał najgorsze pióro, jakie było w klasie, którym napisanie czegokolwiek było niemożliwe. Po kilku nieudanych próbach ,Jasiu" ponawiał prośbę poirytowanym głosem. "Pióóóro poproszę! Lepsze pióro poproszę!". Ktoś inny tym razem podawał dobre pióro i po ;wpisaniu tematu lekcji i sprawdzeniu obecności rozpoczynały się zajęcia. Wiedząc o tym chronicznym braku pióra dr Rogowskiego z okazji dnia jego imienin, lub może to było zakończenie roku szkolnego, podarowaliśmy mu najlepsze pióro jakie w 3 lata po wojnie można było kupić. Ale gdzie tam. Na kolejnej lekcji historia się powtórzyła. "Poproszę pióóóro! Pióóóro poproszę".

II

Stołówka szkolna. Długie stoły pokryte ceratą, a przy nich ławy. Piwniczny półmrok rozjaśniany mdło świecącymi żarówkami. Gwar, stuk łyżek o blaszane miski, zapach parującej, raczej cienkiej kapuścianki. Na schodach do piwnicy, a potem wzdłuż ścian aż do samego okienka, przez które zezująca Ana wydawała posiłki, kolejka zgłodniałych stołowników. Ci pierwsi siedzą szczęśliwi przy stołach i siorbią zupę pogryzając zakalcowym chlebem. Przy stole, na wprost drzwi wejściowych do stołówki, wśród uczniów dr Jan Rogowski. Przed nim dwie miski. Jedna napełniona nieco powyżej normy gorącą zupą - druga pusta. Do tej pustej ,Jasiu" przelewa po kilka łyżek, po czym energicznie miesza, dzwoniąc przy tej czynności łyżką w dno. Gdy zupa już nieco przystygnie zjada ją ze smakiem. Czynnością tą jest pochłonięty całkowicie, tak że nie zauważa ciekawskich spojrzeń i porozumiewawczych min współbiesiadników. Zaróżowiony na twarzy z kropelkami zupy na wąsach. Takim go właśnie widzę, gdy okazjonalnie w czasie wizyty w naszej szkole zaglądam do uczniowskiej stołówki.

Warto poświęcić sporo czasu!
jesteśmy wiarygodni - sprawdź certyfikat www.wiarygodna-szkola.pl