Jasiu - Stefan Mercik, absolwent z 1951

Z otchłani snu do świadomości dociera skrzypienie otwieranych drzwi wejściowych do internatu, usytuowanego w skrzydle obok sali gimnastycznej. Potem ciężkie, miarowe kroki... Narasta nieuchronnie stuk podkutych butów...

 

Już jest na podeście, już na schodach, już słychać te kroki tuż tuż za drzwiami... Po chwili głośne pukanie do drzwi i donośny charakterystyczny tenor, zwielokrotniony akustyką studni klatki schodowej, wibruje w korytarzu... - "Feerciiik, Meertaaacz! Wstawać..., wstaaać. Dzień jak wół, drzewa pokryła się piękną okiścią. Wstawaaać!". Tak dr filozofii Jan Rogowski - nauczyciel języka polskiego i opiekun internatu szkolnego w jednej osobie, wracając z codziennej porannej mszy. świętej w Kościele św. Barbary budził swych podopiecznych i wychowanków. Wychowankowie, gdy tylko zamilkł łomot ciężkich kroków, a skrzypienie drzwi zasygnalizowało wyjście opiekuna z budynku udawali się ponownie w objęcia Morfeusza. Zdarzało się jednak, że Jasiu, bo tak go nazywaliśmy, sprawdzał skuteczność swej porannej akcji budzenia, ale gdy się przekonał o jej małej skuteczności, wtedy reagował mówiąc bardzo oględnie, nieco impulsywnie. Jego głos narastał aż do krzyku, gdy w ostrych słowach ganił takie praktyki. Dr Jan Rogowski bardzo poważnie traktował obowiązki opiekuna internatu. Na poszczególnych piętrach za porządek odpowiadali tzw. piętrowi. Wieczorem każdego dnia piętrowi w największej sali organizowali zebranie mieszkańców. Opiekun przyjmował raport o sytuacji w internacie, interesował się zdrowiem mieszkańców, wysłuchiwał życzeń, a czasem gromił za zbyt głośne zachowanie. Na zakończenie zebrania mieszkańcy śpiewali „Wszystkie nasze dzienne sprawy”... i udawali się do swych pokojów. [...] Jeden raz w tygodniu opiekun zabierał swych podopiecznych na wieczorek literacki, który odbywał się w żeńskim Liceum Ogólnokształcącym przy ul. Piekarskiej. Na te wieczorki z udziałem Wilhelma Szewczyka, Gustawa Morcinka i innych ludzi pióra chodziliśmy bardzo chętnie. Było to urozmaicenie szarzyzny internowanego życia, stwarzając możliwość kontaktu z literaturą, kulturalnymi ludimi L. ładnymi dziewczynami z liceum żeńskiego. [..] Pasją dra Jana Rogowskiego była działalność historyczno - literacka i dramaturgiczna. Już w 1937 r. nakładem Drukami Urzędniczej we Lwowie została wydana jego książka pt. ,Jakub Strepa" z piękną, natchnioną patriotyzmem przedmową z roku 1919. Wspomina w niej autor między innymi, jak we wrześniu 1914 r. po rozwiązaniu Legionu Wschodniego, w którym służył, ogarnęła go fala zwątpienia i rozterki po zajęciu Galicji przez wojska rosyjskie. ,Jakub Strepa" jest zbiorem opowiadań dla młodzieży, pisanych w latach 19081919 w Ropicy na Śląsku Cieszyńskim, gdzie czasowo przebywał, potem w Legionowej służbie czynnej w Kadrze Artylerii Legionów Polskich w Jeżowie k. Piotrkowa /"Legendy 1915"/, w szpitalu garnizonowym nr 3 w Przemyślu, gdzie trafił ranny w 1917 r. /"W wigilijną noc"/. Ostatnia pozycja w tym zbiorze to rozprawka pt. "Tadeusz Kościuszko - a książę Poniatowski" pisana pod przybranym nazwiskiem Jana Chodakowskiego, po rozwiązaniu Legionów Polskich, w sandomierskiej wsi, gdzie zdołał się ukryć unikając internowania w Huszt na Węgrzech. Myślę, że postać Jana Rogowskiego jako Polaka-patrioty, żołnierza, literata i wychowawcy byłaby wdzięcznym tematem opracowania dla koła polonistycznego przy którejś ze szkół średnich w Bytomiu. W latach 1947-1951 działał aktywnie przy PSB Teatr Dramatyczny, którym kierował Michał Gaczyński - nauczyciel rysunku i zajęć plastycznych. Teatr miał znaczny dorobek i w stosunkowo krótkim czasie wystawił "Lichwiarza Gobsecka" Moliera, "Uciekła mi przepióreczka" - Żeromskiego, "Dom otwarty" - Bałuckiego, "Zemstę" - Fredry i "Córkę rycerza Sławomira", której autorem był bohater naszych wspomnień - Jan Rogowski. "Córka rycerza Sławomira" to dramat historyczny z czasów średniowiecznych, przepojony patriotyzmem i duchem polskości. Między innymi rola jednego z księży występujących w tym dramacie powierzona została piszącemu te wspomnienia. Jan Rogowski uczestniczył w próbach tego przedstawienia, wnosił poprawki i zmiany uzgadniane z reżyserem M. Gaczyńskim. My, aktorzy czuliśmy się dumni, że właśnie autor dramatu jest naszym nauczycielem. Dr Jan Rogowski miał szerokie zamierzenia literackie. W okresie wakacji w stroju polowym i z plecakiem penetrował rozliczne archiwa, gdzie poszukiwał tworzywa do swych utworów. Osobiście skontaktowałem go ze swoim kuzynem więźniem obozu oświęcimskiego. Interesowały go szczególnie relacje między więźniami w warunkach skrajnego wyczerpania, głodu i widma śmierci. Dziś po tylu latach, zatarły się w mojej pamięci liczne fakty o tym bogatym wewnętrznie człowieku. Te, które spisałem powstały z pozycji jego ucznia i podopiecznego i zapewne oddają tylko cząstkę jego 'ciekawej osobowości godnej ocalenia od zapomnienia. *) Wymienieni z nazwiska w rzeczywistości nazywali się Stefan Mercik i Mieczysław Fertacz. Trzeci mieszkaniec tego pokoju Ireneusz Karczmarzak nigdy, może ze względu na długie nazwisko, nie dostąpił zaszczytu jego wymienienia.

Dr Stefan Mercik absolwent PSB z 1951 r.

Warto poświęcić sporo czasu!
jesteśmy wiarygodni - sprawdź certyfikat www.wiarygodna-szkola.pl