A. Hyla, Kilka wspomnień ze szkolnej ławy - absolwent, nauczyciel, dyrektor

Rok 1986 Pierwsze spotkanie rekrutacyjne z dyrektorem Marianem Ostapczykiem przed egzaminami wstępnymi. Dyrektor podaje skład poszczególnych komisji rekrutacyjnych. W jednej z nich zasiada Pani mgr Anna Łukasik. Mam 16 lat, słucham i nie rozumiem dlaczego jestem „jakimś” magistrem (skoro rozpoczynam szkołę średnia) i dlaczego zasiadam w komisji, przed którą zdaję (Łukasik to nazwisko rodowe obecnej p. dyrektor A. Hyli - przypis admina). Potem już wiem, że pani Anna Łukasik jest nauczycielką chemii, o specyficznych oraz bardzo skutecznych metodach nauczania, a ja przez pięć lat jestem bliźniaczym dzieckiem pani profesor (niektórzy do dziś widzą pewne podobieństwo)...


Zdawki – Sześć działów matematyki – z każdego działu 100 zadań. Niedziela, szósta rano. Zeszyt zadań z pierwszej setki rozwiązany, zeszyt zadań z drugą setką rozwiązany. Doszłam przez to do możliwości zdawania kolejnych setek w kolejne weekendy. Nie mogę jednak zapomnieć dwóch pierwszych pomyślnie zaliczonych działów, ponieważ przepustką do następnej setki, jest ponowne rozwiązanie zadań z pierwszej setki i drugiej setki itd.
Dodatkową atrakcją lekcji matematyki z dyrektorem Kazimierzem Maruszczykiem są zadania wysyłkowe, drukowane na łamach „Trybuny Śląskiej” (czasami otrzymywaliśmy jeden komentarz na pół klasy) Łatwo nie było, ale z matematyką nie mieliśmy żadnych problemów.

Rok 1991 (klasa maturalna)
Na lekcjach języka polskiego, analizujemy utwory o sowieckich łagrach. Mieliśmy przeciek, że na lekcji języka polskiego, dotyczącej utworu G. Herlinga – Grudzińskiego pt. „Inny świat”, będziemy mieć hospitację Dyrekcji. Od przewodniczącego klasy otrzymałam zlecenie przeczytania utworu i przygotowania się. Moim zadaniem było zgłoszenie się do odpowiedzi na początku lekcji (w taki sposób, aby pani profesor Barbara Bieniek wybrała mnie, wśród innych tylko symulujących aktywność) i wypowiedź minimum czterdziestominutowa. Pozostała część klasy, miła sprawiać wrażenie zaangażowania, np. formułując notatki, tak aby nie narazić się na komentarz Pani Profesor typu: „ Siedzisz jak tort na weselu” lub „ A ty co ? Masz dzisiaj święto lasu ?”. Pamiętam moment krytyczny lekcji, kiedy po dwudziestu minutach mojego monologu, pani profesor próbowała mi przerwać i zapytać kogoś innego. Skierowane na mnie jednoznaczne spojrzenia koleżanek, a zwłaszcza kolegów, nie pozwoliły mi usiąść – więc (wbrew woli nauczyciela) kontynuowałam. Niestety, hospitującej lekcję Dyrekcji (dyr. Marianowi Ostapczykowi i dyr. Kazimierzowi Maruszczykowi) nie udało się wysłuchać kogokolwiek innego z klasy. I o to chodziło!

absolwentka PSB z roku 1991, obecnie dyrektor szkoły


 

Warto poświęcić sporo czasu!
jesteśmy wiarygodni - sprawdź certyfikat www.wiarygodna-szkola.pl