Roman Osadnik - Szkoła jest ze mną od ponad trzydziestu lat. absolwent, nauczyciel

Lekcje chemii, konstrukcji, a może Turniej Budowlany?

Kiedy przypominam sobie szkolne lata gdy jako uczeń klasy zawodowej, a później technikum stawiałem pierwsze kroki w PSB to przychodzą mi na myśl różne wydarzenia, ludzie, czy sytuacje których nie sposób zapomnieć.
Szkoła przy ulicy Powstańców Śląskich jest ze mną od ponad trzydziestu lat...

Byłem uczniem klasy zawodowej, później technikum, mieszkańcem internatu a następnie pracownikiem. Uczyłem i nadal uczę zawodu przyszłych budowlańców. Jednym słowem PSB to część mego życia. PSB były dla mnie przede wszystkim wielką szkołą zawodu. Tutaj specjalizowałem i doskonaliłem się w fachu budowlanym. Mógłbym nawet powiedzieć nieco z przymrużeniem oka, że tutaj rozkochałem w sobie zamiłowanie do budownictwa i nie tylko bo również do żony absolwentki PSB.
Pamiętam, że nam uczniom czasem zdarzało się wyrażać tę miłość w sposób nieco specyficzny. Bywało, że tak angażowaliśmy się w prace remontowe na terenie szkoły, zapominając na przykład o ... lekcjach chemii z panią profesor Anną Łukasik i byliśmy na jej zajęciach bardzo sporadycznie semestrze. Jednak gdy zbliżał się termin zaliczenia przyszliśmy zapoznać się z przysłowiowymi reakcji chemicznymi i frapującymi wzorami z tablicy Mendelejewa. Jakież było zdziwienie gdy pani profesor Łukasik spytała czy nie pomyliliśmy szkół bo ona o dziwo (sic!) nie zna takich uczniów i nie może wystawić nam jakichkolwiek ocen. Hmm... cóż było robić ? można powiedzieć krótko CHEMIA, CHEMIA, CHEMIA.
Na całe szczęście cała sprawa zakończyła się pomyślnie jednak mnie i tak najbardziej interesowały przedmioty budowlane.
Najmilej wspominam własny udział w V edycji Turnieju Budowlanego wtedy Turnieju „Złotej Kielni”. Pamiętam jak dyrektor Marian Ostapczyk przygotowywał całą grupę uczniów, szczególnie murarzy na eliminacje okręgowe w Katowicach. Odnieśliśmy wówczas wspaniały sukces. Najbardziej utkwił mi w pamięci moment podczas ogłaszania wyników w Pałacu Młodzieży, gdy oficjalnie odsłaniano tablice informujące o poszczególnych miejscach przedstawiając zwycięzców konkursu. Nasza radość nie znała granic. Pałac Młodzieży w Katowicach dosłownie stał się naszą trybuną. We wszystkich 5 – ciu zawodach (murarz, malarz, stolarz, monter instalacji budowlanych i betoniarz – zbrojarz) zajęliśmy pierwsze miejsce. Pięć drużyn, w każdej po pięciu uczestników. Wracając żartowaliśmy, że dyrektor ma już teraz gotową klasę technikum (wówczas przyjęcie do Technikum było nagrodą za zwycięstwo w eliminacjach okręgowych).
Co jeszcze przypominam sobie z lat szkolnych? Z całą pewnością lekcje konstrukcji budowlanych z profesorem Zemyrem. Śmieszne i zarazem tragiczne to były sytuacje. Ten niekończący się stres przed i w czasie lekcji. Najtrudniejszym wyzwaniem ucznia technikum było pełnienie funkcji tzw. wiodącego, który podawał profesorowi wszystkie wzory, wyniki i poszczególne obliczenia do zadań. Niektórzy z kolegów nie wytrzymywali „atmosfery pracy analitycznej” i gdy na przykład chcieli obliczyć na kalkulatorze 23 x 52 palce skakały im jak oszalałe i wciskali potrójną trójkę, poczwórną dwójkę itd. Słowem nie mogliśmy poradzić sobie ze zdenerwowaniem które towarzyszyło nam przez całe trzy lata na lekcjach konstrukcji.
Dzisiaj jakże sympatycznie wspominam czasy szkolne. Na szczęście lekcje konstrukcji czy chemii nie są już dla mnie dylematem. Dzisiaj jest mi o wiele łatwiej, ponieważ cieszę się i czuję satysfakcję z tego że byłem i nadal trochę jestem uczniem PSB.
absolwent PSB, nauczyciel zawodu, z – ca kierownika, a później kierownik warsztatów do 2002r., obecnie kierownik kształcenia praktycznego, nauczyciel przedmiotów zawodowych.

 

Warto poświęcić sporo czasu!
jesteśmy wiarygodni - sprawdź certyfikat www.wiarygodna-szkola.pl